Do bywalców niezależnego portalu służby cywilnej

Koleżanki i Koledzy. Dziękuję, że potraktowaliście mnie, byłego szefa służby cywilnej (SSC) ulgowo, po przeczytaniu mojego blogu „Mity ministerialnego eldorado”. Wiem, że był on zapewne prowokacyjny dla osób zarabiających w służbie cywilnej 2000+. Kiedyś na uczelni zaczynałem od 1800 (po denominacji), dorabiając pracami zleconymi oraz usługami pilota wycieczek turystyczno – handlowych do „bratnich krajów”. Oczywiście, to tylko refleksja, nie łagodząca dzisiejszego problemu.

Sytuacja najniżej zarabiających (inspekcje powiatowe) zawsze mnie martwiła, a szczególnie po moich wizytach w dwóch powiatowych inspekcjach w woj. śląskim i lubelskim. Bez wsparcia starostów pewnie nie mogłyby one wypełniać swoich zadań, o pensjach nie wspominając. Jak wiadomo, na wzrost wynagrodzeń służby cywilnej (sc) była, nie tylko za moich czasów, nałożona blokada i nie pomogła nawet angielska herbatka z mlekiem u ministra R. w sprawie tej najbiedniejszej grupy korpusu. Nie, bo nie.

Z drugiej strony, uważałem prywatnie za nieprzyzwoite „kolekcjonowanie” przez niektórych dyrektorów generalnych (i dyrektorów) dodatkowych dochodów z tytułu regularnego (co dwa lata) uzyskiwania kolejnego stopnia w służbie cywilnej, płatnego uczestnictwa w komitetach audytu i radach nadzorczych, wysokich nagród itd. Wszystko jednak było lege artis, a moje uszczypliwości – jako metoda perswazji, nie skutkowały.

Motywacją dla członków korpusu powinny być nagrody (oczywiście, to teraz szczególnie niepopularne), których wysokość nie zależałaby od pozycji w hierarchii służbowej (a tak jest najczęściej), lecz od dokonań. Wiadomo, że dyrektorzy generalni, dla świętego spokoju i związków zawodowych przedkładali „urawniłowkę”. Jak jest teraz w upolitycznionej administracji, nie wiem, bo jestem wyautowany.

Dzisiaj pisze się o potrzebie menedżerów w naszym fachu. Ten temat wraca jako słuszny, ale nigdy nie zrealizowany postulat. Swego czasu proponowałem wyłom w systemie służby cywilnej i czasowe (do 3 lat) zatrudnianie specjalistów z rynku do realizacji ważnych projektów rozwojowych. Nie chodziło mi bowiem o tworzenie wyobcowanych z sc centrów, z niekontrolowanymi systemowo pracownikami, częściej ulegającymi pokusom korupcji i nepotyzmu. Znamy takie sytuacje.

Z perspektywy czasu, dostrzegam, że moja rola jako szefa służby cywilnej polegała głównie na wdrożeniu ustawy o sc z 2008 roku (przywracającej ideę służby, po jej dekompozycji przez poprzedników politycznych) i obronie jej ducha i litery w utarczkach z politycznymi ministrami, a także swoistej europeizacji administracji rządowej. Do tego dołączyłbym walkę z korupcją. To się udawało, bo miałem wolną rękę „góry”. Istniała jednak instytucjonalna słabość SSC wobec administracji skarbowej, którą chyba przede wszystkim reprezentujecie. Nadzór i kierowanie skarbówką były bowiem zazdrośnie strzeżone przez Ministerstwo Finansów.

Kończąc ten (mam nadzieję, że będą kolejne) etap dialogu z członkami korpusu służby cywilnej, w pełni zgadzam się z Waszymi konkluzjami dotyczącymi pauperyzacji służby cywilnej, między innymi przez wieloletnią blokadę kwoty bazowej. Jak to zmienić ? Dzisiaj nie wiem, szczególnie po histerii nagrodowej polityków wszelkich opcji.

Jedna uwaga praktyczna: zdobywajcie uprawnienia przydatne w świecie poza administracją, ale nie zapominajcie o wartościach, które przyswoiliśmy sobie w tej służbie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s